Linki:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Brąz w bojerowych Mistrzostwach Świata USA!
Piątek, 04 Luty 2011 23:27







alt



Wreszcie jest czas żeby opisać trochę jak wyglądały Mistrzostwa Świata w USA. Początkowo regaty miały rozpocząć się w Meenomine ok 350 mil na północ od Chicago na gładkim lodzie. W przed dzień regat nasypało jednak sporo śniegu i regaty przeniesione zostały na południe od Chicago na jeziorko w miejscowości Henry. Akwen na który dojechaliśmy był nie za wielki jak na MŚ a na lodzie była nie duża warstwa śniegu ale za to zmrożonego na gips! Pierwszego dnia poszły eliminacje i skończył się wiatr. Wszystkie prognozy wskazywały na to, że całe regaty rozegrają się następnego dnia ponieważ na pojutrze zapowiadali burze śnieżną i sztorm i tak tez było. Kolejnego dnia wiatr wiał z siłą od 7 do 12m/s i był dość zmienny w kierunku i sile. Nie byłem zadowolony z tych warunków ponieważ nie miałem na nie płóz. Wszystkie przygotowałem głównie na gładki lód ponieważ takie warunki są przeważnie w USA. Niestety teraz było inaczej i musiałem startować na tym co mam. Dostępu do maszyny do ostrzenia płóz tez nie było. Byłem tym faktem trochę podłamany ale cóż można zrobić. Na przymiarkach przed wyścigami czułem, że nie jestem szybki by walczyć o medale. Poszły w końcu wyścigi i zaczęło się ściganie. W pierwszym wyścigu Od startu do mety prowadził Darek Kardaś, 2 Ron Sherry a 3 Michal Burczyński. Ja jechałem daleko na pierwszym kole ale juz na pierwszy baksztagu nadrobilem kolo 10 pozycji a wyścig ukończylem 5. Wiedzialem, że będą trudne regaty, że nie mam może wystarczającej prędkości ale są za to duż możliwości taktyczne w tych trudnych wyścigach. Poszły kolejne 3 biegi w których byłem również 5,5 i 7. Nie byly to wyścigi w scislej czołówce ale tez nie miłam żadnego "doła" czyli słabszego biegu. W tym czasie wielu przeciwników złapało gorsze biegi po za Ronem Sherrym, który kończył biegi na 2 miejscu. Tomek w 2 wyścigu również oddalił się od medalu wyrywając szczękę z płozownicy podczas korkociągu. Było juz pozno i w takiej sytuacji po 4 biegach Sherry byl 1 ja 2 a 3 chyba Michal po Mimo jednego slabego biegu. Amerykanie tak długo czekali z 5 biegiem, że już zaczynaliśmy myśleć, że chcą zakończyć regaty wiadomo z jakiej przyczyny... Puscili jednak ostatni wyścig i wiadomo było, że po odrzutce wszystko się zmieni do góry nogami. Wiadomo było, że złoto będzie dla Sherrego lub Michała jak dojadą na dobrym miejscu nie koniecznie z przodu. Na 3 miejsce natomiast było kilku kandydatów w tym Robert Graczyk, Darek Kardas, Thomas Lindgren(Szwecja), John Denis i ja. Po starcie w ostatnim wyścigu moja sytuacja na pierwszym górnym znaku była kiepska. Jechałem ok 8-10 placu. Mocno prowadzili John Denis z Sherrym, za Nimi Robert a obok niego Lindgren. Jadąc Baksztagiem schodziły bardzo silne szkwały z lewej strony trasy. Thomas Lingren zaliczył wywrotkę i stracił szanse na medal. Zaraz po dolnej boi zawinąłem się by trafić w te same szkwały na których zjeżdżałem na dół a czołówka pojechała po dolnym znaku lewym halsem prosto. Trafiłem w ten wiatr i szkwały wyciągneły mnie na 4 miejsce na górną boję! Szybko zjeżdżając Baksztag wyprzedziłem Michała i na dole byłem już 3. Utrzymałem to do mety i tylko zagrażający mi Dennis wygrał wyścig ale dobre 3 miejsce tego wyścigu wystarczyło na obronę brązowego medalu z zeszłego roku. Wygrał Ron Sherry, który miał podobno wylatane 32 dni juz w tą zimę! Jednym punktem za nim 2 był Michał Burczyński. Polacy pokazali dominację w światowych bojerach zajmując 5 miejsc w pierwszej 8-ce. Niedlugo w internecie pojawią się profesjonalne zdjęcia z mistrzostw a tu pełne wyniki :
dnamerica.org/forum/index.php



Cieszę się z tego medalu ponieważ moje prędkości na to nie wskazywały. Umiejętnie wykorzystane szkwały i zmiany pozwoliły na kończenie mi wyścigów na przyzwoitych pozycjach 5,5,5,7,3 a to wystarcza w Mistrzostwach Świata na medal. Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali! Teraz jeszcze kolej na 2 ważne imprezy czyli Mistrzostwa Polski i M. Europy na początku lutego. Tu już każdy ma komfort bo może wziąć maszynę do płóz i zrobić z płozami wszystko co potrzeba na miejscu regat. W Mistrzostwach Europy nie wątpliwie będzie wysoki poziom. Dojdzie kilku zawodników z światowej czołówki których zabrakło w USA.
Pozdrowienia
Łukasz
 

Moje starty wspierają:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama